niedziela, 25 listopada 2018

Czas.


Całe życie wędrujemy szukamy, czegoś lub kogoś wybór ograniczony. Choć to może być to mylne twierdzenie, i jest wręcz odwrotnie. Życie daje nam nieograniczoną szansę na poznawanie, i poszukiwania a to jest chyba bliższe prawdy. Chociaż w końcu między poszukiwaniem, a poznawaniem jest różnica. Każdego droga jest niezależna, choćby były wytyczone trasy. Znaki zakazów, nakazów, pozwoleń, to tylko forma utrzymania nas w pewnych ramach, a nigdzie nie znajdziemy znaku tolerancja i zrozumienie. Przeszkody na naszej drodze, wydają się nie jeden raz nie do sforsowania, a jednak potrafimy je pokonać, i do tego uczą nas a także dodają nam sił.  Choć czasami nie widać słońca w naszym realnym świecie, to przecież mamy je w swej duszy, tam zawsze jest, tylko trzeba je wydobyć na zewnątrz. Czego więc szukamy? Własnej tożsamości z momentami pędu w jej poszukiwaniu, i nagłym spowolnieniem zwanym obojętnością.  Wyrwanie korzeni, nie oznacza całkowitego unicestwienia, może tylko danie szansy na nowe pędy.  Wszak wieczność nie jest nam pisana, więc korzystajmy z tego co nam jest dane.

wtorek, 6 listopada 2018

Spojrzenie.


Spojrzałem w niebo jak każdego wieczoru, oczekując sam nie wiem czego.  Może czekając na spadające gwiazdy, łudząc się że spełnią marzenia, a może po to by się nim zachwycać.  Możliwe też, czy tam się znajdę tam to czego szukam, czy dany mi będzie inny los pozaziemski.  Niekiedy chmury zasłaniają niebo, a niekiedy jest czyste jak łzy noworodka.  Ciemne z reguły przynoszą deszcz i smutek, ale też nostalgię ukrytą w wspomnieniach.  Lecz dobrym jest, w taki dzień przytulić ukochaną, objąć ją ramionami i szeptać jej do uszu słowa miłości.  Jednak gdy drugiej strony brak, spójrzmy po raz wtóry w niebo, a tam na pewno jest. Tylko oczekuje na jej odkrycie.  Cóż zawarte jest w gwiazdach świecących na niebie. To co chcesz zobaczyć czyli wszystko.  Błękitne niebo, daje nam  radość i nadzieję, ale jak mylne być może. Jednak dusza ku niemu wędruje z radością i karmi się jej kolorem.  Kolorowa tęcza prowadzi nas do szczęścia, i nie potrzebny jest na jej końcu garniec złota, lecz wystarczy na jej końcu miłość.  Ile możliwości, ile spojrzeń, a wszystko zależy od ciebie. Będąc sobą, ujrzysz to wszystko, zrozumiesz i wybierzesz.

niedziela, 28 października 2018

Emocje.


O jeden dzień za dużo, czy dni tych pojedynczych za wiele? Spokój, cierpliwość, próba wytrwałości. Wbrew swoim znaczeniom, może być tylko czasową ostoją, lecz nie koniecznie rozwiązaniem. Wierzysz w coś, w kogoś, a w pewnej niespodziewanej chwili, przychodzi rozczarowanie. Co dalej. Przymierzalnia.  Szafa pełna postaci, nieodgadniona strefa wyobraźni, pozorów, iluzji i wyborów. Twój wybór.  Łąka.  Podziw dla piękna, fascynacja zapachem i grą kolorów. Delikatność a zarazem siła przetrwania, zdająca się być jednym nierozerwalnym węzłem. Kolejne złudzenie, bowiem czyjaś chwila zachwytu i uniesienia nad pięknem, może w jednej chwili go rozerwać i stać się jego zagładą.  Zdjęcia z przeszłości pojawiające się niespodziewanie w pamięci.  Cóż z nimi zrobić ? Prawda czy fałsz. Pomoc w obecnej chwili, czy też mrzonki bowiem brakuje nam wyjścia i sięgamy po to, co kiedyś było dla nas dobre.  Żyjmy jednak tym, na co mamy wpływ teraz, lecz nie wyrzucajmy wspomnień.


sobota, 24 grudnia 2016

Święta święta jako powiadają.

Życzę wszystkim blogowiczom jak również tym, którzy zaglądają na nasze strony przypadkiem. Zdrowych Wesołych Pełnych Szczęścia i Radości Świąt Bożego Narodzenia. Dużo Pokoju  Wyrozumiałości Zrozumienia i Wytrwałości w oczekiwaniu na Spełnienie swych Marzeń.  Piotr.

piątek, 9 grudnia 2016

Odrodzenie.

Świat wariuje, nic już nie jest stałe. Nic nie można przewidzieć. Na żadną rozsądną odpowiedź czekać nie można, wszystko jest odwrócone do góry nogami.  Przestały rosnąć drzewa marzeń, już nie wypuszczają nowych, zielonych listków nadziei. Teraz możesz tylko obserwować, jak zmieniają kolory dając jeszcze chwilę zachwytu, by zaraz potem umrzeć.  Rozczarowanie. Właściwie, nie powinno być zaskoczeniem. To po prostu przemijanie. Do pewnego czasu tego nie dostrzegasz, a ono cierpliwie czeka. W końcu jednak oczekiwanie, też ma swe granice. Zaczyna dawać delikatne sygnały. Jeśli ich nie dostrzeżesz, co dalej ?  Będziesz myślał, że koło dalej się toczy w swym nieustającym rytmie. Tym czasem, stanie się zupełnie coś innego.  Przyjdzie do ciebie nagle, bez zapowiedzi. Przyjdzie do ciebie naga, bez wstydu. Przyjdzie do ciebie obnażona, nie ukrywająca niczego. Nie bezwstydna, nie wulgarna, lecz prawdziwa. To będzie prawda.  Weźmie ciebie w swe ramiona.  Co wtedy zrobisz? Nie wiesz. Dlatego że jeszcze się z nią nie spotkałeś.  Być może się zawstydzisz, być może zarumienisz. Być może oddasz się jej. Być może ją odrzucisz?  Co dalej?  To wszystko zależy od twych sił.  Sił które są w tobie ukryte, a ty jeszcze ich nie poznałeś.  Okazać się może, że wbrew pozorom twej świadomości, nie wszystko o sobie wiesz. Więc kiedy do ciebie przyjdzie, czy będziesz gotowy na jej przyjęcie?  To są decyzje, które musisz podjąć. Tak lub nie.  Po tej decyzji możesz być zaskoczony.  Bowiem. Może się okazać, że drzewa marzeń jednak nie do końca umierają. Wypuszczają nowe korzenie, a wraz za nimi pojawią się kolejne zielone listki nadziei.

niedziela, 25 września 2016

Szacunek.

Pochylił się nisko, by złożyć hołd ciemności nadchodzącego wieczoru. Pochylił się nisko, by złożyć hołd dniu przebytemu, i słońcu które było dla niego łaskawe. Wiedział o tym dobrze. Że zarówno dzień, jak i noc dają życie, poprzez swą energię wszystkiemu. Choćby nawet było kruche i słabe.  Brał przykład, z świadomości otaczającej go przestrzeni.  Kwiaty rozchylają swe płatki szukając ciepła słońca. Tego, które maluje ich barwy , dając kolory się niekończące.  One swe miejsce znają. Kłaniając  się porankowi, a składając swe płatki mówią księżycowi dobranoc.  Nie wszystkich dotyczy ta reguła.  Jednym daje to uspokojenie, a w innych zbiera się furia. Powód prosty, że kłaniać się muszą.  Są postacie nocy, za dnia się ukrywający. Mimo to dziękujący dniu, za to że się skończył a, przy tym  oddał ich władaniu nocy. Nie muszą to wcale być ludzie źli, lub nie lubiący słońca. Tak zwyczajnie. Choć, nie dla wszystkich do pojęcia.  Jedni żywią się nocą.  Jedni żywią się dniem. Taka jest ich potrzeba. Nie należy im w tym przeszkadzać, bo i jedni i drudzy, dziękują składając hołd w kierunku nieba.  Każdy z nas potrzebuje swobody. Żadnych klatek, ogrodzeń, ciasnych przestrzeni, a nade wszystko wolności.  Jesteśmy tylko maleńką cząstką, nieogarniętej całości.  Jesteśmy drobinami, w cudowny sposób złożonymi właśnie w tą całość.  Jesteśmy ziarnami rzuconymi w ziemi łono, przynoszącymi plon życia, by ziemia mogła ocaleć.  Pochylajmy się nisko, choćby w myślach. Oddajmy hołd światłu i ciemności, bowiem wszystkie są dla nas. One są po to, by siebie równoważyły. Byśmy nie ulegali jednostajności.

poniedziałek, 19 września 2016

Wystarczy chcieć.

Nie musisz na siłę słów wypowiadać, zwłaszcza gdy ich brakuje. Nie musisz na próżno ich szukać, by treścią dotarły do swego celu. Czasami wystarczą gesty, lub spojrzenia szczere.  Porozumienia tworzą się po przez umysł i duszę.  Wtedy właśnie, tworzą się więzi prawdziwe. Lecz nie krępujące, a pełne swobody i przy tym bez fałszu.  Pokładasz w nich zaufanie i oby się sprawdziła jego siła.  Musisz sam dostrzec, cienie i blaski aury drugiego człowieka. Musisz też przyjąć istotę zaklętą w jego osobowości, by potem nie poddać się rozczarowaniom.  Każdy z nas spogląda na życie inaczej. Każdy z nas inaczej je odbiera, i inaczej interpretuje wydarzenia, które w nim zachodzą.  Tutaj właśnie powinniśmy znaleźć jądro całości. Połączenie zrozumienia, i akceptacji, czyli empatii, a co za tym idzie poznania samego siebie.  Czyli człowieczeństwo i jego dobre, jak również złe strony.  Niektórzy z nas noszą w swych sercach pąki kwiatów, a inni kolce ich łodyg. Być może, te kolce bronią dostępu do zniszczenia kwiatu. Lecz jednocześnie kaleczą dłonie, które chcą ten kwiat osłonić przed zniszczeniem.  Bywa że nadmierna troskliwość, czy też opiekuńczość może stać się dla niego zgubą. Zbytnia ochrona pozbawia je naturalnej odporności, przed potęgą żywiołów codziennego życia. Lepiej pozostawić je samym sobie, a pomagać w ciężkich chwilach w których widzimy że tego potrzebują. W razie tejże potrzeby, będziesz dla nich słońcem, lub też deszczem. Będziesz zbierał ich zwiędłe liście, by nie musiały patrzeć na to co przeminęło. Będziesz dzielił z nimi radość, kiedy pojawią się nowe.  Nie potrzebujesz słów, wystarczy że będziesz ich opiekunem.   

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Zmiany.

Straciłeś po raz kolejny słowa, które miały dla ciebie znaczenie w danej chwili, w danym tobie momencie.  Cóż z tym zrobić?  Odpowiedź jest niby prosta, pisać od nowa.  Lecz jak odnaleźć coś, co umknęło i nie zapisało się w twej świadomości. Tworzyć nowe, niby prosta rzecz. Jednak myśl o stracie, nie daje spokoju. Utrata myśli straconych, obciąża mnie, ciebie, i każdego kto je stracił. Myślisz, że je odnajdziesz.  Nigdy nie odnajdziesz, tego co stracone.  Spoglądasz w niebo, oślepia ciebie blask słońca, a jednak się w nie wpatrujesz i nie ma na to logicznego wytłumaczenia.  Spoglądasz w niebo i widzisz księżyc, jego blask, spadające gwiazdy, a pośród nich nadzieje, która nie nadejdzie, a mimo to. Również nie ma na to logicznego wytłumaczenia, a jednak w nie się wpatrujesz.  Może  dla tego że przenoszą nas w przestrzeń.  Niosą nas w przestrzeń, po to by dać nam, właśnie te chwile. Chwile, które dają nam możliwość szybowania, lotu wśród nich i nieograniczonej wolności myśli.  Możesz wyrazić w nich wszystko. Tego nikt tobie nie zabroni.  Jesteś sam słowem. Jesteś sam twórcą słów. Jesteś za nie odpowiedzialny.  Jesteś sam krytykiem karcącym siebie samego, kiedy zmieniasz  zdanie. To niezwyczajne, to nadnaturalne, lub też nie. Dobrze byłoby gdybyś to dostrzegł.  Słowa wciąż wirują wokół twego jestestwa.  Tutaj jednak pojawia się trudność. Wiara w siebie, też ma swe granice. Pierwsza próba, druga nieudana, i następne zniechęcają. Mimo to wierzysz, że będzie inaczej, a nawet lepiej.  Może przyjść dzień, kiedy trzeba się pogodzić z rzeczywistością. Lecz z jaką?  Przecież sam jesteś jej kreatorem.  Czasami robisz uniki, by nie stanąć z prawdą twarzą w twarz. Udajesz sam przed sobą, byle tylko nie poczuć bólu. Masz doświadczenie i wiesz czym on jest, nie chcesz by do ciebie wrócił.  Lecz nie dostrzegasz, jaką przychodzi ci za to płacić cenę.  On wróci w dwójnasób, a czy tym razem go zniesiesz?  Daj sobie szansę, jeśli jeszcze możesz. Nie odwracaj głowy, unieś ją do góry i spójrz jej prosto w oczy rzucając wyzwanie.  To nie ty jesteś przegrany, tylko czasami brakuje słów w odpowiedniej chwili.

Daj sobie szansę.

Ukryta prawda, w chmurach pozorów.  Tylko one potrafią ją zasłonić, przed wścibskimi spojrzeniami.  Chcesz ich uniknąć, skryj się właśnie w nich.  Nigdy jednak, nie będziesz wiedział. Czy z uda się  z nich wydostać, by ujrzeć dzienne światło.  Kiedyś, może zaskoczyć ciebie czas.  Przyjaźń i miłość niesie ze sobą, zarówno dobro jak i zło a, ty nie wiesz które z nich ciebie dotknie.  Może to nawet lepiej. A dlaczego? Sam daj sobie na to odpowiedź.  Przyjaźń i miłość z natury, jest kojarzona z dobrem. Tymczasem.  Jesteś jej pewien, oddajesz jej siebie a, ona potrafi stać się niewierną.  Jakie jest twoje zaskoczenie, jakie rozczarowanie, jaki odczuwasz ból, kiedy ciebie zawodzi.  W jednej chwili, potrafi zmienić całe twe życie, a ty tracisz wiarę we wszystko, co miało dla ciebie jakąkolwiek wartość.  Nie ma sposobu, na pogodzenie się ze stratą.  Ktokolwiek będzie starał się to tobie wmówić, z pewnością nie będzie o tym sam, przekonany tak do końca.  Lecz od czego są złudzenia.  Stracone zaufanie, nie ma jednak w sobie siły regeneracji.  Nie odnowi się za sprawą jednego uczynku.  Nic nie wypełni pustki, po krzywdzie którą tobie zrobiono.  Czegoś co było twoją podporą w chwilach złych, i utrzymywało ciebie w stabilności,  kiedy już miałeś upaść.  Jednak jak pisałem, może zaskoczyć ciebie czas.  Ty nadal będziesz ukryty w chmurach pozorów. I twe serce będzie się bało. Lecz  będzie chciało za wszelką cenę zobaczyć słońce.  Zapytasz dlaczego, po tylu przegranych, niepowodzeniach, przecież nie warto.  Warto, tylko trzeba przezwyciężyć strach.  Strach, który nas sparaliżował po stracie.  Rozgońmy chmury.

Przepraszam usunęło mi komentarze od was, czego żałuję, 


niedziela, 31 lipca 2016

Metamorfoza.

Tym razem, sen nie chce być twym przyjacielem. Każe czekać, na wyśnioną krainę łagodności, i szczęścia. Choć masz zamknięte oczy, by nie widzieć otaczającej cię rzeczywistości, to jednak przychodzą. Senne fantomy, obrazy na które tak bardzo czekasz. Nie każdy sen jest, kolorową bajką ze szczęśliwym zakończeniem. Nie każdy sen, daje nam ukojenie.  Nie każdy sen, woalem miraży przykrywa niepowodzenia doczesności.  Bywają sny, do których wkradają się zmory.  Widziadła, majaki, zdające się wyjęte, wprost z piekła maszkary i potwory.  Wspomnienia, wydające się dawno przez nas zapomniane, do których nie chcemy wracać. Jednak w naszej pamięci jak w kamieniu wyryte, zapisane. Sny, niosące ze sobą niepokój i pytania. Coś, co po przebudzeniu, dalej jest chwilą niepewności i nierozeznania.  A, jednak.  Znajdziesz w nich wszystko. Miłość, zdradę, strach i odwagę. Odkryjesz światy, dotąd tobie nie znane. Za jednymi będziesz wprost tęsknił po przebudzeniu, a o innych będziesz chciał jak najszybciej zapomnieć, nad ranem.  Zwijają się i rozwijają, tworzą wzory. Ujmują prostotą, a przy tym w swej gmatwaninie pokazują, coś czego nie doznaliśmy do tej pory.  Rozwijają swe sieci, niczym pajęczą nicią, lub mackami ośmiornicy.  Z każdym przychodzącym porankiem dnia, nie jesteśmy już tacy sami.  Poranna pobudka. To niby jesteśmy my, a jednak nie, inni nieznani.

wtorek, 12 lipca 2016

Walka z czasem.

Mają przychodzić z czasem. A, tym czasem.  Krążą. Gdzieś w ponad naturalnej przestrzeni, próbują nas odnaleźć.  A, co my robimy. Czekamy. Na co?  Na to, że przyjdą, zapukają do naszych drzwi i pokażą obraz, który stanie się kluczem do ich odnalezienia. Byłoby by im łatwiej, prościej, gdyby nie wcześniej popełniane błędy. Choć, ponoć na nich się uczymy? Jeśli tak, to dlaczego są takie trudne do wyjaśnienia.  Próbujemy, spojrzeć w swe wnętrze. I tylko my, możemy dostrzec w nim prawdę. Czy jest tam dobro, czy też zło. Dlatego, też nie wiemy, kogo możemy tam spotkać. Czy zobaczymy Anioła, czy też Diabła.  Obie postacie, są skrajnościami, lecz obie zdają się nam bliskie.  A my, nie wiemy jakiego koloru chcielibyśmy mieć skrzydła. Przecież je mamy.  Nie możemy, zbyt długo mieć ich złożonych, w szaleńczym pikującym locie w dół. Zbyt późne ich rozłożenie, nie da nam szansy na ponowne wzbicie się w przestworza, i zakończy się upadkiem.  Nie możemy, także pozwolić na to by były zbyt długo rozłożone, szybując w stronę słońca. Złudzenie ciepła i bezpieczeństwa, może doprowadzić do ich spalenia.  Przenieśmy wreszcie granice, swych lęków i obaw. Obejmijmy swą świadomością, istotę naszej osobowości. Zaufajmy samym sobie, i możliwością odkrycia tego, co głęboko w nas skrywane, a przy tym tworzy z nas zupełnie kogoś innego. Nie czekajmy więc zbyt długo, na te które mają przychodzić z czasem.  Kim one są?

niedziela, 19 czerwca 2016

Naturalność nieprzewidywalna.

Świat kryje przed nami, wiele tajemnic.  Wiele odpowiedzi na nie, nie możemy odnaleźć. Lecz, może  znajdują się w jednym miejscu.  Unieś głowę i spójrz w górę, a możliwe również, że znajdziesz odpowiedź gdzie szukać.  Jedyne miejsce, które skupia w sobie wszystko. Tam znajdziesz. Miłość, nadzieję, wiarę, przyjaźń, przeznaczenie i nieopisane, nawet nieznane nam dotąd istoty uczuć.   Niestety.  Znajdziesz tam również ich odwrotności.  Zdradę zamiast miłości, utratę wiary zamiast jej utrwalenia, podupadłą nadzieję, i zawiedzioną przyjaźń.  Tam też mieszkają smutki i radości.  Zazwyczaj nie zwracasz na nie swej uwagi, bo po cóż. One jednak przemijają każdą chwilą, niosąc nam coś nowego. Nigdy nie wiesz, co przyniosą.  Niekiedy jesteś w nie zapatrzony, hipnotyzują ciebie swą mocą.  Wtedy, jesteś bezradny jak zagubiony, porzucony szczeniak, i szukasz  litości duszy, która dałaby tobie poczucie bezpieczeństwa.  Czasami chcesz wszystko zmienić, odmienić, zacząć od nowa.  W chwili w której to piszę, za chwile zaczną poddawać mnie swym pytaniom.  Już słychać grzmoty, coś zaczyna ukrywać słońce, a strach wraz z pięknem pokazują błyszczące błyskawice.  To jest właśnie istota istnienia.  Nie okiełznanie, nie przewidywalność, nie zwyczajność.  Za to wszystko naturalność.  Chyba to wszystko, możesz właśnie tam znaleźć, unosząc głowę i spoglądając w górę. 

środa, 1 czerwca 2016

Jeśli tylko chcesz.

Po drugiej stronie, też istniejemy. Może nie tacy sami, nie tak skonstruowani, nie tak realni. Lecz nadal to my, każdy inny, nieodkryty, indywidualny.  Może to być sen, w którym spełniają się marzenia. Może niedostępna druga strona księżyca.  Być może doświadczamy tego, z czym tu na ziemi mamy do ukrycia.  Jeszcze nie wiemy, czy to będzie radość, czy smutek.  Lecz czym, było by życie bez poznawania.  Zagubilibyśmy się w nim. Stracilibyśmy sens życia, gdybyśmy wszystko wiedzieli, i nic nie byłoby przed nami do ukrycia.  Cóż by nam pozostało, pustka, wegetacja. Brak  sensu istnienia.  Nie tego chcemy, chyba nie tego nam trzeba.  Spotkanie dwojga, Adam i Ewa.  Czy lepiej znać prawdę, czy lepiej nie znać odpowiedzi? Co dla nas lepsze?  Wrażliwość, miłość, wszelkie inne uczucia, zajmują miejsce w naszych sercach, których domem jest dusza. To wszystko, z czego jesteśmy zbudowani. Lecz przecież są inne światy i stany świadomości, lecz choć to napiszę jest banalne, jesteśmy tam tylko gośćmi.  Cóż nam przeszkadza, co staje na drodze. Zakazy, przesądy, opinie, a może brak odwagi, by znaleźć się na nowej nieodkrytej dotąd drodze.  Po drugiej stronie słońca też istniejemy, choć gorejącej, możemy również znaleźć się w krainie cieni.  To nie znaczy wcale, że nie możemy tam odnaleźć siebie i coś zmienić.  Całe swe życie krążymy po orbicie wszechświata, czujemy jego siłę, moc, potęgę. Ale czy jesteśmy wobec niego bezsilni. Nie. Powinniśmy tworzyć, nowe światy. 

środa, 4 maja 2016

Widzieć, nie zawsze znaczy dostrzec.

Cóż one robią?  Spoglądamy na nie, jeśli tylko pozwalają na siebie spoglądać.  Wtedy, możemy choć przez chwilę poczuć się ich cząstką.  Sądzimy, że wciąż są takie same. A, jednak.  Wystarczy tylko jedno drgnięcie powiek, by stracić je z oczu.  Może nam się wydawać, że nadal na nie patrzymy. Jednak, jest to tylko złudzenie tak rzeczywiste, że po prostu mu ulegamy, bez wątpliwości i pytań. Dlaczego, i  z jakiego powodu. Z braku świadomości zmiany. Czy jest nam z tym źle?  Nie wiemy. To właśnie, z powodu jej braku.  Dzieli nas niby nieosiągalna przestrzeń, a mimo to jesteśmy tak blisko siebie. Na wyciągnięcie ręki.  To właśnie przez nie, ale także dzięki nim. Gubimy się i odnajdujemy.  Są darem i zagładą. Dają i odbierają.  Kiedy spadają, opuszczając swój kosmiczny świat. Widząc to wypowiadamy swe życzenia.  Gdy, zdarzy nam się kochać w ich blasku. One, dzielą się z nami swym oddechem. My, przyjmujemy jego tchnienie z wdzięcznością, i dzielimy się nim między sobą.  W swych oczach wpatrzonych w siebie, po przez  dostrzeżenie w nich ich odbicia, odkrywamy miłość. Tą samą. Która gaśnie, wraz z ich zniknięciem. Tego zawsze żałujemy. Potrafią, też nas zwodzić. Czyniąc swym blaskiem, i światłem obietnice. Obietnice, które potrafią dać nadzieję wraz z ich ujrzeniem, i nagle ją odbierając, wraz z ich nagłym odejściem w niebyt.  Lśnienie, może zamienić się w ciemność.  Czasami, sami nimi się stajemy.  Jesteśmy darem? Oczekiwaniem na niego? Czy też niespełnieniem? 

czwartek, 21 kwietnia 2016

Może się zdarzyć.

Spogląda magia, w nasze oczy. Spogląda nawet, gdy mamy je zamknięte.  Może połączyć z nocą dzień, odnaleźć miejsca w nas, i sposób by otworzyć drzwi,  jej siłom niedostępne.  Pozwólmy , na ukazanie mocy swej, otwórzmy się na dziwy, i rzeczy niepojęte. Wtedy wraz z dotykiem jej, dostrzeżemy to, co umyka nam, a jest pięknem.  Może, da nam w rękę różdżkę swą, a przy tym przyzwolenie. Kiedy pozwoli połączyć z nocą dzień, odkryje to, co do tej pory wydawało się nam, że jest nam niedostępne.  Rzucimy wtedy własne czary, by świat uczynić lepszym.  Słabym dodamy w siebie wiarę, nadzieję, i zachętę.  Tą, różdżką jesteś właśnie ty. Jej mocy sam, nadasz kierunek.  Czy chcesz być dobry, czy też zły, czy nieść zagładę, czy ratunek.  Pomyślmy jednak o radościach, wolności duszy bez jej łkań.  Pomyślmy o rozwijających się w niej kwiatach. Miłości, szczęścia, rozchylających się jej płatkach, mówiących wprost do ciebie. Kochaj mnie, a jeśli mnie pokochałeś, bądź przy mnie, i przy mnie trwaj, bez względu na pogodę, nawet kiedy me listki będą opadać.  W tobie znajdę ratunek, w szczęściu.  Niech nas zachwyca noc i dzień, niech wyobraźnia sięgnie niebios, a nawet ponad nie, bo granicami jest tylko niemoc.  Jeśli przezwyciężymy właśnie nią, bądźmy jak dmuchawce, szukając ciągle nowych miejsc, niesionych wiatrem.  Skorzystajmy z tego, co nam dane. Pozwólmy gwiazdą spadać. Niech noc połączy się z tym  dniem, kiedy magia ma to sprawiać.  Niech spadnie na nas czaru deszcz, i obsypie nas łaskawie. Ja się wreszcie dowiem, kim jestem i ty też, wreszcie będziemy mieli szansę by odnaleźć się.  Więcej słów, nie trzeba pisać, nic dodać i nic ująć. Jeśli szansę od magii masz, należy ją z wdzięcznością przyjąć.

poniedziałek, 14 marca 2016

Podróż w nieznane.

Budujesz, swoją arkę. Arkę, być może nie przymierza, nie dla całego świata.  Lecz taką, która będzie twoim schronieniem, przed potopem niespełnień, przegranych, lub też zawiedzeń. Budujesz, swoją arkę. Arkę, ocalenia swej istoty, która pozwoli tobie, na unoszenie się, i wznoszenie na sztormowych falach przeżyć.  Budujesz, swoją arkę. Lecz, nie ze ściętych drzew, tylko z uczuć duszy.   Cóż, możesz ze sobą zabrać, w podróż nieznaną.  Może, bagaż doświadczeń, który byłby ostrzeżeniem przed przegraną. Lub, też równie dobrze, pełen wskazówek na wygraną. Być to mogą, właśnie te drzewa których nie ściąłeś , by ową arkę zbudować. Bo, one do ciebie przemawiają w swej mądrości. Być może, kwiaty w których kryje się piękno i miłość. A, może nasiona ufności, zaufania i wiary w to, że nie zawsze trzeba być skrzywdzonym, krzywdzącym. Tylko, tym kogo często nie bierzemy pod uwagę, czyli sprawiedliwym.  Nie wyrocznią, nie prawdą jedyną, popadającą w samo zachwyt, lub samouwielbienie. Lecz czystą ewentualnością, wyborem, możliwością. Garścią ziemi, zaczątkiem do szczerości, z której  kiedyś zbudujesz cała drogę.  Zapewne, zabrał byś ze sobą wiatr, który by swym oddechem napełniał płuca twych żagli.  Wiatr, który dał by siłę skrzydłom gołębim twego serca, na podróż do miejsca w którym chciałbyś osiąść.  Słońce radosne i ciepły deszcz, blask księżyca i gwiazdy na niebie. Wszystko po to, by przetrwać i nie zagubić siebie, w trudnej podróży.  Nie możesz również zapomnieć, o choć kilku iskrach ognia. Ognia, który może doprowadzić ciebie do gorączki myśli, i zniszczyć. Lecz, również tegoż samego, tyle że w innych barwach pałającego. Ognia, dającego poczucie bezpieczeństwa, ciepła, a nawet rozkoszy. Ognia, niosącego ze sobą spokój i tak potrzebne światło nadziei, dla wędrujących tak jak i ty pośród nocy.  Dlatego właśnie, budujesz arkę.  Zwyczajną łodzią pływasz teraz, a chcesz to zmienić.  Potrzebujesz czegoś więcej, światła, uczuć, przestrzeni.  Potrzebujesz arki, by swe życie odmienić. 

poniedziałek, 7 marca 2016

Postrzeganie.

Przyszedł dzień, zresztą podobny do wielu innych, niewyjaśniony. I, jak to zwykle bywa, znaków na niebie, czy też na ziemi, próżno by było szukać.  Choć, może się pojawiły, lecz ty ich nie dostrzegłeś. Przynajmniej, do pewnego czasu. Przyzwyczajony do szarości dnia, nie oczekiwałeś żadnej zmiany. Tymczasem, twoje wewnętrzne ja, stukotem serca próbowało się do ciebie dostać. Trudno, jednak jest przedostać się, poprzez letarg uczuć uśpionych.  One, nie budzą się na zawołanie. Często, nie słyszą dobiegającego do nich stukania, lub dochodzi do nich odgłos tak słaby, że nie wiedzą. Czy, to jest nadal sen, czy prawdziwe wołanie do przebudzenia.  Od czego, jednak jest przyjaciółka.  Jedyna wierna, niezakłamana.  Natura. Czy też człowiecza, czy też przyrody, czy też nieokreślona dotąd, przez nikogo nie nazwana i niezdefiniowana. Lecz, musi być prawdziwa.  W końcu jednak otwierasz oczy, choć jeszcze mgłą snu spowite, lecz z każdym podniesieniem powieki, coraz bardziej ostrość odzyskujące.  W swej głowie, nadal słyszysz coś, co może być przekazem. Lecz jest on odległy, cząstkowy, niewyraźny.  Po przebudzeniu, potrzeba jeszcze kilku chwil, by znaleźć przejście pomiędzy światami.  Nie zawsze jednak, jest to takie proste. Bywa tak, że przez długi czas pozostajesz w świecie, sennej iluzji. Narażasz się wtedy, na rozczarowanie a zamiast powolnego strumienia rozkoszy, napotykasz niebezpieczny wodospad goryczy.  Jeśli jednak, po tym przejściu odczuwasz swobodę myśli, dzień potrafi tobie dać z siebie wszystko, co najpiękniejsze.  Kiedy widzisz piaszczystą ziemię, może wydawać się dla ciebie ugorem, nie wartym nawet spojrzenia. Lecz równie dobrze, możesz spojrzeć na to zupełnie inaczej.  Zobaczyć ziemię, wartą wysiłku, dania jej szansy na powrót do życia i obfitych plonów.  Może potrzeba, tylko kilku ziaren chęci, może przezwyciężenia własnych słabości, a może po prostu tylko odwagi. Twoje serce, nadal wystukuje niespokojny rytm. Lecz, zaczyna już tworzyć melodię, na którą czekasz.  

sobota, 27 lutego 2016

Samoakceptacja.

Cisza i oddech. Oddech i cisza.  Porozumienie, ciała, umysłu i natury.  Zjednoczenie się z samym sobą.  Związek jedyny, który daje nam poczucie wolności prawdy, nie wyimaginowanej, lecz szczerej.  Światło i mrok, cienie i barwy.  Odnalezienie się pośród nich, mimo trudnych wyborów. Lecz również, dającym szansę na ich pokonanie. Pokonanie, tkwiących w nas samych, przeszkód, na przykład słabości, a przy tym zamieszkującym w nas, koszmarnych potworów.  Myśli,  oczekujące . Prawdy, niepoznane.  Słowa, które czasami trudno wypowiedzieć głośno.  Słowa ,które niekiedy łatwiej  przekazać, formą zawartą w literach złożonych i  mieć nadzieję, że właściwie zostaną odczytane.  Stałość i destabilizacja. Przyciąganie i odrzucanie. Prawda i fałsz, a przy tym budowa naszej istoty, z niezgodą na jej manipulację.  Niebo i ziemia, podróż drogą w górę i w dół, lub też jej odwrotność.  Poezja, proza, czy też dramat, a może komedia.  Teatr wydarzeń, świadomości i nieświadomości.  Przegląd i recenzja, naszego życia.  Aktorzy. Ty, sam.  Ludzie, wokół ciebie. Rzeczywistość w połączeniu z przeszłością, i przyszłością.  Teatralna sztuka, o możliwości wznoszenia się i latania. Sztuka, o marzeniach i chęciach tego spełnienia. Sztuka, o przełamywaniu barier, kompleksów, trudności. Sztuka, o zwycięstwach, powodzeniach, wygranych z samym sobą.   Widzowie. Ich odbiór, nigdy nie będzie jednoznaczny. Zresztą, to nie jest wyznacznikiem, twego losu. To, jest monodram. 

niedziela, 21 lutego 2016

Zrozumienie, samego siebie.

Idzie, człowiek zagubiony. Szuka myśli rozwiązania, w głowie zapętlonych. Szuka , błądzi, lecz nie poprzestaje. Być może, coś przeoczy. Być może, coś znajdzie. Być może, coś przez niego zauważone zostanie. Jednak, nadal poszukuje.  Dlatego, że samo poszukiwanie, w sobie celem się staje.  Przygląda się, za róg zagląda.  Może jest za kolejnym z nich, i tam się błąka.  Może, są skryte w świetle słońca, które go oślepia i stąd trudność ich  rozpoznania, stąd jego katorga, którą jest nieznane.  Może, są ukryte w samym  jądrze ciemności nocy, i to jest powodem, jego nieświadomości.   Być może, powinien szukać wśród, łąk i sadów, gdzie kolory grają.  Raz na skrzypcach, raz na harfie, muzyką swą, radość szczęścia nam oddają.  A, być to może, że pośrodku są cienia swego. Tego na, którego nikt nie zwraca uwagi, a jest częścią istnienia każdego.  Myśli sprytne, nie zawsze dają się złapać.  Kiedy sądzisz, że już je pochwyciłeś, nagle zamieniają się w ptaka.  Szybują po niebie.  Lecz, jak masz bez ich pomocy, ściągnąć je na ziemię i doznać ich mocy.  Przecież, nie wszystko musi być wyjaśnione. Nie wszystko nam dane. Zrozumienie siebie,  głównym pytaniem się staje.  Usiadł, na przydrożnym kamieniu człowiek zagubiony, wrócił do swych myśli, myśli zapętlonych.  Dały, jemu jednak szansę, na ich rozwiązanie. Jeśli sam, nie poszukasz na nie odpowiedzi, pytanie nadal pytaniem zostanie. Wciąż bez odpowiedzi.  Spojrzał więc człowiek w siebie.  Przecież, jestem człowiekiem. A, tym samym pytaniem. I, przez to właśnie, jego rozwiązaniem.

niedziela, 14 lutego 2016

Wartości spojrzenia.

Zobaczył, wyrzucony zeschnięty kwiat.  Stał się dla kogoś nieważny, bo pewnie przestał kwitnąć. Lub też, jego kwiecie straciło dla niego kolory?  Pewnie ten ktoś, kto go wyrzucił zauroczył się nowszym,, świeższym, teraz dla niego piękniejszym. Ten stary, stał się bezużyteczny i niepotrzebny.  Według tego, kto go wyrzucił.  Jego nieco pożółkłe listki, już nie przyciągały jego uwagi. Jego zapach już go nie nęcił, nie podrażniał jego zmysłów.  Nie był, już powodem do dumy, chwalącego się nim człowieka.  Inny człowiek. Podniósł z ziemi porzucenie, ujął w swe dłonie. By zbliżając do swych ust, ogrzał go swym ciepłym oddechem, dając szansę na przeżycie.  On dostrzegł, nie tylko upływający czas, którym został naznaczony. Lecz również, przyszłość czasu, młodymi listkami dającymi temu wyraz.  Dla niego stał sie kimś, kto potrzebuje na nowo uczucia. Uczucia troski, miłości i pomocy. Teraz musi go poznać, by wiedzieć, kiedy potrzeba mu słońca, zamiast cienia, cienia zamiast słońca, wody, gdy spragniony. Czasu odpoczynku, gdy tego potrzebuje. Zrozumienia, kiedy czasami listki opadają. Ten człowiek, nawet gdy jego zapach i wygląd, nie jest tak idealny jakiego ktoś od niego oczekuje, nie jest zawiedziony.  Kwiat nadal jest kwiatem, bowiem urody kwiatów nic nie może zastąpić.  Wystarczy czasami, troszkę serca spojrzenia, docenienia, by wszystko zmienić. Kroplą otuchy i wiarą w to, że jeśli się na prawdę chce. Można odbudować, kwiatów korzenie. Dać mu nowe życie, żyzną glebę, na której będzie rozkwitał na nowo. Nie koniecznie, spełniając czyjeś marzenie.  Nie musi, być wtedy na pokaz.  Nie musi, być ozdobą.  Będzie to porozumienie, między kwiatem, a tobą.