sobota, 24 grudnia 2016

Święta święta jako powiadają.

Życzę wszystkim blogowiczom jak również tym, którzy zaglądają na nasze strony przypadkiem. Zdrowych Wesołych Pełnych Szczęścia i Radości Świąt Bożego Narodzenia. Dużo Pokoju  Wyrozumiałości Zrozumienia i Wytrwałości w oczekiwaniu na Spełnienie swych Marzeń.  Piotr.

piątek, 9 grudnia 2016

Odrodzenie.

Świat wariuje, nic już nie jest stałe. Nic nie można przewidzieć. Na żadną rozsądną odpowiedź czekać nie można, wszystko jest odwrócone do góry nogami.  Przestały rosnąć drzewa marzeń, już nie wypuszczają nowych, zielonych listków nadziei. Teraz możesz tylko obserwować, jak zmieniają kolory dając jeszcze chwilę zachwytu, by zaraz potem umrzeć.  Rozczarowanie. Właściwie, nie powinno być zaskoczeniem. To po prostu przemijanie. Do pewnego czasu tego nie dostrzegasz, a ono cierpliwie czeka. W końcu jednak oczekiwanie, też ma swe granice. Zaczyna dawać delikatne sygnały. Jeśli ich nie dostrzeżesz, co dalej ?  Będziesz myślał, że koło dalej się toczy w swym nieustającym rytmie. Tym czasem, stanie się zupełnie coś innego.  Przyjdzie do ciebie nagle, bez zapowiedzi. Przyjdzie do ciebie naga, bez wstydu. Przyjdzie do ciebie obnażona, nie ukrywająca niczego. Nie bezwstydna, nie wulgarna, lecz prawdziwa. To będzie prawda.  Weźmie ciebie w swe ramiona.  Co wtedy zrobisz? Nie wiesz. Dlatego że jeszcze się z nią nie spotkałeś.  Być może się zawstydzisz, być może zarumienisz. Być może oddasz się jej. Być może ją odrzucisz?  Co dalej?  To wszystko zależy od twych sił.  Sił które są w tobie ukryte, a ty jeszcze ich nie poznałeś.  Okazać się może, że wbrew pozorom twej świadomości, nie wszystko o sobie wiesz. Więc kiedy do ciebie przyjdzie, czy będziesz gotowy na jej przyjęcie?  To są decyzje, które musisz podjąć. Tak lub nie.  Po tej decyzji możesz być zaskoczony.  Bowiem. Może się okazać, że drzewa marzeń jednak nie do końca umierają. Wypuszczają nowe korzenie, a wraz za nimi pojawią się kolejne zielone listki nadziei.

niedziela, 25 września 2016

Szacunek.

Pochylił się nisko, by złożyć hołd ciemności nadchodzącego wieczoru. Pochylił się nisko, by złożyć hołd dniu przebytemu, i słońcu które było dla niego łaskawe. Wiedział o tym dobrze. Że zarówno dzień, jak i noc dają życie, poprzez swą energię wszystkiemu. Choćby nawet było kruche i słabe.  Brał przykład, z świadomości otaczającej go przestrzeni.  Kwiaty rozchylają swe płatki szukając ciepła słońca. Tego, które maluje ich barwy , dając kolory się niekończące.  One swe miejsce znają. Kłaniając  się porankowi, a składając swe płatki mówią księżycowi dobranoc.  Nie wszystkich dotyczy ta reguła.  Jednym daje to uspokojenie, a w innych zbiera się furia. Powód prosty, że kłaniać się muszą.  Są postacie nocy, za dnia się ukrywający. Mimo to dziękujący dniu, za to że się skończył a, przy tym  oddał ich władaniu nocy. Nie muszą to wcale być ludzie źli, lub nie lubiący słońca. Tak zwyczajnie. Choć, nie dla wszystkich do pojęcia.  Jedni żywią się nocą.  Jedni żywią się dniem. Taka jest ich potrzeba. Nie należy im w tym przeszkadzać, bo i jedni i drudzy, dziękują składając hołd w kierunku nieba.  Każdy z nas potrzebuje swobody. Żadnych klatek, ogrodzeń, ciasnych przestrzeni, a nade wszystko wolności.  Jesteśmy tylko maleńką cząstką, nieogarniętej całości.  Jesteśmy drobinami, w cudowny sposób złożonymi właśnie w tą całość.  Jesteśmy ziarnami rzuconymi w ziemi łono, przynoszącymi plon życia, by ziemia mogła ocaleć.  Pochylajmy się nisko, choćby w myślach. Oddajmy hołd światłu i ciemności, bowiem wszystkie są dla nas. One są po to, by siebie równoważyły. Byśmy nie ulegali jednostajności.

poniedziałek, 19 września 2016

Wystarczy chcieć.

Nie musisz na siłę słów wypowiadać, zwłaszcza gdy ich brakuje. Nie musisz na próżno ich szukać, by treścią dotarły do swego celu. Czasami wystarczą gesty, lub spojrzenia szczere.  Porozumienia tworzą się po przez umysł i duszę.  Wtedy właśnie, tworzą się więzi prawdziwe. Lecz nie krępujące, a pełne swobody i przy tym bez fałszu.  Pokładasz w nich zaufanie i oby się sprawdziła jego siła.  Musisz sam dostrzec, cienie i blaski aury drugiego człowieka. Musisz też przyjąć istotę zaklętą w jego osobowości, by potem nie poddać się rozczarowaniom.  Każdy z nas spogląda na życie inaczej. Każdy z nas inaczej je odbiera, i inaczej interpretuje wydarzenia, które w nim zachodzą.  Tutaj właśnie powinniśmy znaleźć jądro całości. Połączenie zrozumienia, i akceptacji, czyli empatii, a co za tym idzie poznania samego siebie.  Czyli człowieczeństwo i jego dobre, jak również złe strony.  Niektórzy z nas noszą w swych sercach pąki kwiatów, a inni kolce ich łodyg. Być może, te kolce bronią dostępu do zniszczenia kwiatu. Lecz jednocześnie kaleczą dłonie, które chcą ten kwiat osłonić przed zniszczeniem.  Bywa że nadmierna troskliwość, czy też opiekuńczość może stać się dla niego zgubą. Zbytnia ochrona pozbawia je naturalnej odporności, przed potęgą żywiołów codziennego życia. Lepiej pozostawić je samym sobie, a pomagać w ciężkich chwilach w których widzimy że tego potrzebują. W razie tejże potrzeby, będziesz dla nich słońcem, lub też deszczem. Będziesz zbierał ich zwiędłe liście, by nie musiały patrzeć na to co przeminęło. Będziesz dzielił z nimi radość, kiedy pojawią się nowe.  Nie potrzebujesz słów, wystarczy że będziesz ich opiekunem.   

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Zmiany.

Straciłeś po raz kolejny słowa, które miały dla ciebie znaczenie w danej chwili, w danym tobie momencie.  Cóż z tym zrobić?  Odpowiedź jest niby prosta, pisać od nowa.  Lecz jak odnaleźć coś, co umknęło i nie zapisało się w twej świadomości. Tworzyć nowe, niby prosta rzecz. Jednak myśl o stracie, nie daje spokoju. Utrata myśli straconych, obciąża mnie, ciebie, i każdego kto je stracił. Myślisz, że je odnajdziesz.  Nigdy nie odnajdziesz, tego co stracone.  Spoglądasz w niebo, oślepia ciebie blask słońca, a jednak się w nie wpatrujesz i nie ma na to logicznego wytłumaczenia.  Spoglądasz w niebo i widzisz księżyc, jego blask, spadające gwiazdy, a pośród nich nadzieje, która nie nadejdzie, a mimo to. Również nie ma na to logicznego wytłumaczenia, a jednak w nie się wpatrujesz.  Może  dla tego że przenoszą nas w przestrzeń.  Niosą nas w przestrzeń, po to by dać nam, właśnie te chwile. Chwile, które dają nam możliwość szybowania, lotu wśród nich i nieograniczonej wolności myśli.  Możesz wyrazić w nich wszystko. Tego nikt tobie nie zabroni.  Jesteś sam słowem. Jesteś sam twórcą słów. Jesteś za nie odpowiedzialny.  Jesteś sam krytykiem karcącym siebie samego, kiedy zmieniasz  zdanie. To niezwyczajne, to nadnaturalne, lub też nie. Dobrze byłoby gdybyś to dostrzegł.  Słowa wciąż wirują wokół twego jestestwa.  Tutaj jednak pojawia się trudność. Wiara w siebie, też ma swe granice. Pierwsza próba, druga nieudana, i następne zniechęcają. Mimo to wierzysz, że będzie inaczej, a nawet lepiej.  Może przyjść dzień, kiedy trzeba się pogodzić z rzeczywistością. Lecz z jaką?  Przecież sam jesteś jej kreatorem.  Czasami robisz uniki, by nie stanąć z prawdą twarzą w twarz. Udajesz sam przed sobą, byle tylko nie poczuć bólu. Masz doświadczenie i wiesz czym on jest, nie chcesz by do ciebie wrócił.  Lecz nie dostrzegasz, jaką przychodzi ci za to płacić cenę.  On wróci w dwójnasób, a czy tym razem go zniesiesz?  Daj sobie szansę, jeśli jeszcze możesz. Nie odwracaj głowy, unieś ją do góry i spójrz jej prosto w oczy rzucając wyzwanie.  To nie ty jesteś przegrany, tylko czasami brakuje słów w odpowiedniej chwili.

Daj sobie szansę.

Ukryta prawda, w chmurach pozorów.  Tylko one potrafią ją zasłonić, przed wścibskimi spojrzeniami.  Chcesz ich uniknąć, skryj się właśnie w nich.  Nigdy jednak, nie będziesz wiedział. Czy z uda się  z nich wydostać, by ujrzeć dzienne światło.  Kiedyś, może zaskoczyć ciebie czas.  Przyjaźń i miłość niesie ze sobą, zarówno dobro jak i zło a, ty nie wiesz które z nich ciebie dotknie.  Może to nawet lepiej. A dlaczego? Sam daj sobie na to odpowiedź.  Przyjaźń i miłość z natury, jest kojarzona z dobrem. Tymczasem.  Jesteś jej pewien, oddajesz jej siebie a, ona potrafi stać się niewierną.  Jakie jest twoje zaskoczenie, jakie rozczarowanie, jaki odczuwasz ból, kiedy ciebie zawodzi.  W jednej chwili, potrafi zmienić całe twe życie, a ty tracisz wiarę we wszystko, co miało dla ciebie jakąkolwiek wartość.  Nie ma sposobu, na pogodzenie się ze stratą.  Ktokolwiek będzie starał się to tobie wmówić, z pewnością nie będzie o tym sam, przekonany tak do końca.  Lecz od czego są złudzenia.  Stracone zaufanie, nie ma jednak w sobie siły regeneracji.  Nie odnowi się za sprawą jednego uczynku.  Nic nie wypełni pustki, po krzywdzie którą tobie zrobiono.  Czegoś co było twoją podporą w chwilach złych, i utrzymywało ciebie w stabilności,  kiedy już miałeś upaść.  Jednak jak pisałem, może zaskoczyć ciebie czas.  Ty nadal będziesz ukryty w chmurach pozorów. I twe serce będzie się bało. Lecz  będzie chciało za wszelką cenę zobaczyć słońce.  Zapytasz dlaczego, po tylu przegranych, niepowodzeniach, przecież nie warto.  Warto, tylko trzeba przezwyciężyć strach.  Strach, który nas sparaliżował po stracie.  Rozgońmy chmury.

Przepraszam usunęło mi komentarze od was, czego żałuję, 


niedziela, 31 lipca 2016

Metamorfoza.

Tym razem, sen nie chce być twym przyjacielem. Każe czekać, na wyśnioną krainę łagodności, i szczęścia. Choć masz zamknięte oczy, by nie widzieć otaczającej cię rzeczywistości, to jednak przychodzą. Senne fantomy, obrazy na które tak bardzo czekasz. Nie każdy sen jest, kolorową bajką ze szczęśliwym zakończeniem. Nie każdy sen, daje nam ukojenie.  Nie każdy sen, woalem miraży przykrywa niepowodzenia doczesności.  Bywają sny, do których wkradają się zmory.  Widziadła, majaki, zdające się wyjęte, wprost z piekła maszkary i potwory.  Wspomnienia, wydające się dawno przez nas zapomniane, do których nie chcemy wracać. Jednak w naszej pamięci jak w kamieniu wyryte, zapisane. Sny, niosące ze sobą niepokój i pytania. Coś, co po przebudzeniu, dalej jest chwilą niepewności i nierozeznania.  A, jednak.  Znajdziesz w nich wszystko. Miłość, zdradę, strach i odwagę. Odkryjesz światy, dotąd tobie nie znane. Za jednymi będziesz wprost tęsknił po przebudzeniu, a o innych będziesz chciał jak najszybciej zapomnieć, nad ranem.  Zwijają się i rozwijają, tworzą wzory. Ujmują prostotą, a przy tym w swej gmatwaninie pokazują, coś czego nie doznaliśmy do tej pory.  Rozwijają swe sieci, niczym pajęczą nicią, lub mackami ośmiornicy.  Z każdym przychodzącym porankiem dnia, nie jesteśmy już tacy sami.  Poranna pobudka. To niby jesteśmy my, a jednak nie, inni nieznani.