niedziela, 7 lutego 2016

Inny punkt widzenia.

Nie depczcie naszych marzeń. Nie depczcie po nadziei.  To dla nas jest tak ważne.  Przecież do ich spełnienia, choć czasami wydają się być tak daleko. Okazuje się, że to tylko odrobinka, czyli jeden maleńki kroczek nas dzieli. Odsuńcie się od nas, ludzie źli, zawistni bez pragnień i marzeń.  Nie odmierzajcie nam czasu, nie odmierzajcie drogi.  Przyjdzie czas na ich spełnienie, mimo chwil trudnych, chwil zwątpienia.  Lecz kolorowych kwiatów się nie niszczy, bo to tak jakby odejść w krainę cienia.  Czasami są one pisane, choćby patykiem na wodzie, choćby tylko wyobraźnią. Mimo to, oczekujemy ich urzeczywistnienia. Gdyby to nawet miało być, pomiędzy snem a jaźnią.  One są nasze i nikomu nic do tego.  Więc odejdź od nas człowieku, bez marzeń. Odejdź od nas człowieku bez uczucia. Skoro nie potrafisz ich dotknąć, choćby skrawkiem duszy, staniesz się samemu sobie obcym, który nie potrafił i nie potrafi w drogę ku nim wyruszać.   Ja też człowieku obcy, jak i ty się potykam, wpadam w pułapki uczuć, a wiele z nich mi umyka. A, mimo to otwieram drzwi do serca, bo choćbym miał wnet zamknąć je z hukiem. To również nie powód, by całkiem zwątpić i uciec.  Chcesz zmieniać nasze życie, na siłę bez litości. Człowieku obcy, któremu współczujemy, bo nie zaznałeś nigdy, smaku namiętności.  Nie próbuj tego ty, ani też inni niech nie próbują. Bowiem my sami wiemy a, zwłaszcza nasze serca wiedzą co czują.  Cóż wam ludzie zagubieni powiedzieć, cóż wam napisać? Oddajcie się im wreszcie, choć spróbujcie. Bo mogą się okazać, waszą nową drogą życia. 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Białe, czy czarne.

Spotykają się uczucia, by wojny toczyć między sobą. Któż by je o to podejrzewał, skoro potrafią zauroczyć.  Jednak, każde z nich chce być zwycięzcą, by zawładnąć tobą. Każde z nich chce być jedyne, bez względu na to, czy dobro, czy też zło niesie ze sobą.  Każde z nich jednak, chce być falą twego serca uniesień.  Kłócą się między sobą, wdając się w ostre spory, które nad którym góruje i które było ważniejsze do tej pory.  Puszą się, chcąc pokazać swe najlepsze oblicza, dając tobie nadzieje, lepszego życia.  Możesz się wśród nich zagubić, znęcony nadzieją. Nie dostrzegając ich ukrytych intencji, głęboko skrywanych, że nie koniecznie mogą przynieść szczęście, lecz również potrafią głęboko zranić.   Sądzisz, że możesz w nich wybierać. Lecz nie do końca, jest to prawdą. Poddajesz się im, ulegasz, z nimi zmagasz.  Tylko, że nie zawsze, na twoje pytanie wewnętrzny głos odpowiada. Czy one nie manipulują tobą? A, ty się po prostu temu poddajesz?  Chciałbyś, by odzwierciedlały stan twego ducha. By były prawdą. By ktoś odczytujący ich stan był pewien, że go nie oszukasz. Możesz je różnie przedstawiać, szeptem słów, uniesionym głosem, czułością, radością, czy też nagłym okazaniem obcości. To są obrazy walki twych uczuć, i ich wzajemnej bliskości.  Z nich jesteś właśnie zbudowany. To one tworzą ciebie, kierują tobą, i piszą scenariusze twego życia, na który nigdy nie jesteś przygotowany.  Lecz popatrzmy na to, również z innej strony. Zamiast szarego mroku, pełne światła neony. Rozterki, porażki, sukcesy, nieokreślone stany bycia. To chyba na tym polega, sens naszego życia.  Czerpać z każdego źródła wszystko, czym zostajemy obdarowani.  

piątek, 29 stycznia 2016

Wystarczy zrozumieć.

Bywają dni, które zasnuwają niebo, ciężkimi burzowymi chmurami. Bywają noce nieprzespane, zastępujące miękką poduszkę, twardością kamienia i głową trosk ciężarem.  Noce, nie przykrywające nas kołdrą z chmur, i  ich puszystością, tylko zgrzebną  narzutą i jej szorstkością.  Teraz jednak, kierujemy się w inną stronę, stronę czystego nieba.  W stronę, jaśniejącego na nim słońca i tego, czego nam potrzeba.  Teraz, kierujemy się w inną stronę, w stronę która jest nocą. Lecz już nie tą samą tylko tą, która służy nam pomocą.  Może, połączenia tych dwojga cudów, zjednoczenia nieba, może właśnie tego jest nam trzeba.  Dlatego za każdym razem, kiedy dzień oferuje nam swą wielobarwną tęczę, a noc szczyci się swą błyszczącą zorzą, przeżywamy coś, co nazywamy własną metamorfozą. Chyba, właśnie wtedy słońce, z księżycem stają w konkury. Które z nich jest nam bliższe, bliższe ludzkiej natury.  Może właśnie w tych chwilach, stajemy się bardziej wrażliwi, może bardziej delikatni i być może, bardziej troskliwi.  Być może, na szczerość bardziej otwarci. Być może, wtedy dopiero otwieramy oczy na to, czego sami jesteśmy warci.  Wtedy, mamy okazję uszczknąć kawałeczek błękitnego obłoczku, symbolu dobra nieba.  Wtedy, mamy również okazję, choć przez chwilę potrzymać w dłoniach spadającą gwiazdę marzeń, jedną z tych, których naszemu sercu  dotąd nikt nie dał.  W końcu sami jesteśmy, blaskiem i cieniem, nocą i dniem.  Zgodą i jej przeciwieństwem, dającym przyzwolenie, lub też mówiący nie.  Czy ktoś to dostrzeże, pojmie, doceni, nieważne tak naprawdę. Bo my w ten sposób, staniemy się ocaleni.  Ile z tego zostanie dla nas, nie ma na to cennika i to również nie jest naszym priorytetem, bo my rodzimy się po to. By kochać drugiego człowieka.

niedziela, 24 stycznia 2016

Dajmy sobie pozwolenie.

Wiarą, szczęściem, miłością i pozwoleniem, być sobą, a nie kimś na pozór. Ukryci, tak głęboko. Schowani, we własnych zwątpieniach. A, przecież stworzeni po to by istnieć. Całymi sobą, lecz nie tylko cieniem.  Każdą komórką świadomości, każdym mięśnia drżeniem, każdym oddechem serca, i  zegara biciem.   Zwątpienia są na tyle tylko pochowane, by w każdej chwili, mogły powstrzymywać szaleństwo, nie zawsze nam chciane.  Komórki świadomości, równie dobrze mogą przedstawiać świat realny, jak i jego odwrotność. Potrafią być prostą, krzywą i łamaną, lub jedną z innych niezmierzonych możliwości, która nie jest nam znaną.  Lecz są chyba szczególnie po to, by dać nam poczucie człowieczeństwa i możliwości.  Drżenia mięśni.  Są uzmysłowieniem strachu ale i podniety, uniesień doznań, wrażeń i wszechrzeczy.  Oddech.  Daje nam spokój, jak i ostrzeżenie. Nieraz posłuchajmy jego rytmu.  Serce.  Wiadomym jest, iż pozostanie zagadką umysłu, i nie wiadomo czy kiedykolwiek poznamy jego tajemnice.  Może być uroczyskiem, miejscem w głębokiej puszczy ukrytą. Jak i otwartą polaną, lecz wśród innych jej podobnych, nie poznaną i nieodkrytą. Może to być miejsce, szczerością i prawdą, jak i tajemnicą tajemnic spowite. Może również być przykładem ugoru, pod parasolem naiwności skryte.  Przychodzi w końcu uznanie, lecz nie o innych ludzi chodzi, tylko siebie samego, o akceptacji doznania i jej dokonania.  Zaczynamy od początku naukę chodzenia, od prób na czworakach, potem na kolanach, aż do momentu pełnego powstania. Niepewne pierwsze kroki, nogi jeszcze słabe, lecz odkrywamy w tym coś, co coraz bardziej wciąga, i daje nam równowagę, jak i przewagę.  Nad tymi, którzy wciąż pozostają na kolanach. Którzy nie chcą powstać a, boją się upadać.  Być może powodu strachu, lub zwyczajnej rezygnacji.  Być może zawiedzenia, lub po prostu, siły powstania.   Być może, staniemy się tym samym, jako po raz pierwszy, tym uroczyskiem nieodkrytym. Może w końcu jednak zauważone przez kogoś, kto potrafi je pokochać i odnaleźć w tym miejscu myśli nieodkryte. Obsiać je obficie ziarnem, i  obdarzyć  plonem dla nas niespotykanym, a samemu sobie nieznanym.

wtorek, 19 stycznia 2016

Poszukiwanie.

Stanął na skraju, krystalicznie czystego źródła. Miejsca o którym tylko śnił, które wydaje się tylko bajką i które znika wraz, ze świtu przebudzeniem.  Poznał już wiele snów, poznał ich odzwierciedlenia w swej rzeczywistości. Były to źródła, tęsknoty, zdrady, szczęścia i nawet miłości. Lecz każde z nich, pod swą przezroczystością, skrywało mętną toń, choć nęciło swym urokiem.  Wielokroć zadawał sobie pytanie, kiedy, jak długo, dlaczego nie teraz? Zamiast odpowiedzi, ich miejsce zajmowała pustka. Uczucia mogące zniewolić duszę, jak również umysł.  Teraz po kolejnym przebudzeniu zapragnął, by senne miraże stały się rzeczywistością. Choć zawsze tego pragnął, nie miał nigdy śmiałości, by dać sobie samemu, na to przyzwolenie.  Przyszedł jednak czas, by odnaleźć to źródło, mimo wszelakich przeszkód. Miejsce, wyśnione, wymarzone i stające się ziszczeniem pragnień.  Jeśli odnajdzie to źródło, a w to wierzy, przyjdzie jego czas spełnienia. Nie będzie już wokół pustkowia, nie będzie już jałowego bezmiaru codzienności, nie będzie już niespełnień.  Jeśli odnajdzie to źródło. Będzie ono, wokół palety barw najprzeróżniejszych skryte, o których dotąd nawet nie miał pojęcia, będąc samemu zwyczajną szarością, wśród jemu podobnych. Będzie ono, upojnością zapachów otoczone. Będzie ono, miłością wypełnione pucharami z których, jej pragnienia będzie można spijać w każdej chwili, by czerpać je bezustannie, zaznając wreszcie jej pełni.  Gdy stanie u tego źródła, zanurzy w nim swe dłonie. Gdy stanie u tego źródła, obmyje swą twarz. Gdy stanie u tego źródła, zanurzy się w nim cały.  Wtedy, stanie się nowym człowiekiem. To będzie właśnie spełnienie.


czwartek, 14 stycznia 2016

Przeznaczenie.

Każdego dnia, z każdą z kolejnych mijających chwil, na nowo poznajesz siebie. To, czego dowiadujesz się o sobie, bywa zarówno, zaskoczeniem, przerażeniem jak i radością odkrycia. Nie na wszystko, jesteś przygotowany. Bowiem, to do czego byłeś przyzwyczajony, i wydawało się twoją stabilnością, nagle potrafi odmienić twe życie.  Kolejne odkrycia, mogą być dla ciebie zbawienne, dające nowe szanse, możliwości, przywracające wiarę w siebie.  Wtedy, życie stawia przed tobą kolejne wyzwania. Z czym, możesz się spotkać w konfrontacji z nowym? Twoim wrogiem, może się okazać strach.  Ten sam strach, który kiedyś patrzył na ciebie wielkimi oczyma, a ty chcąc przed nim uciec chowałeś głowę pod kołdrą, myśląc że tam ciebie nie dosięgnie.  Dzisiaj, już wiesz że chowanie się, jest tylko złudzeniem bezpieczeństwa.  Przyszedł wreszcie czas, by stawić czoła, lękom, obawom i koszmarom.  Teraz to one, w trwodze powinny uciekać, przed tobą.  Właśnie te strachy powinny zobaczyć, że nie jesteś już ich bezwolną marionetką.  Teraz to one, zobaczyły wielkie oczy niosące strach, lecz patrzące już nie na ciebie, tylko wprost  na nie.  Oczy, pełne wiary w swe siły, odrzucające lęk. Oczy, roziskrzone poprzez wyzwanie. Oczy, bez ciemności, bez bezimienności cienia. Oczy, które odnalazły kolory. Oczy, spoglądające w przyszłość.  Zmieniło się, twoje postrzegania świata.  Sam nie wiesz kiedy, stałeś się właśnie przyszłością, którą sam wykreujesz. 

wtorek, 5 stycznia 2016

Coś nieuchwytnego.

Budzisz się i nie wiesz kim jesteś?  Znasz swoją tożsamość, jako człowiek, ale cóż prócz tego?  Może równolegle jesteś gwiazdą, ledwie widoczną na niebie o bladym świcie, dającą ostatnie wskazówki nocnym wędrowcom, szukającym swej drogi.  Być może, staniesz się spóźnionym promykiem słońca, który obudzi  zmęczonego wędrowca, dając mu odpocząć, lecz jednocześnie dając mu szansę przedłużającą dotarcie do kresu swego przeznaczenia. Kto wie, czy nie staniesz się kroplą rosy gaszącą pragnienie, ratującą życie.   Nie zmienisz przeznaczenia, choć tyle razy wydaje się tobie, że pomyliło ciebie z kimś innym.  Próbować jednak, nie jest niczym złym i choćby bywały niepowodzenia, nie możesz się tak po prostu poddawać.   Zasypiasz z miłością w sercu, i niemożliwym zdawało się tobie przebudzenie, bez tego uczucia.  Przychodzi jednak chwila, która ma na imię zwątpienie.  Próbujesz ją zrozumieć, a ona z ciebie kpi. Nie otrzymasz bezpośredniej odpowiedzi. Są za to niezrozumiałości, których możesz nie dostrzegać, lub nie chce się dostrzec.  Zrozumienie byłoby wybawieniem dla rozsądku, ale czym  jest  jego brak?   Urzeka nas łąka pełna rozkwitających kwiatów. Górskie strumienie, wraz ze swą siłą wydobywającą, niby z ni kąt   Jesteśmy zafascynowani, bezmiarem mórz i oceanów. Mimo strachu, odczuwamy podziw dla burz i wiatrów, dla ich potęgi.  W tym wszystkim próbujemy odnaleźć  siebie.  Może, właśnie jesteśmy to my. My ,jesteśmy tymi żywiołami nie dającymi się okiełznać.  Spróbujmy odnaleźć siebie.  Nie dajmy się stłamsić regułom, kanonom, przyzwyczajeniom. Chcesz być wiatrem nieokiełznanym, bądź nim! Chcesz być przepięknym  kwiatem, bądź nim.  Chcesz być szaleństwem, to twój wybór. Chcesz być sobą, to zostań sobą i to będzie prawda.